26 Listopad 2020, 04:54:07

Aktualności:

>>> SPOTKANIA KFM <<<
Serdecznie zapraszamy na wspólne spotkania: każdy PIĄTEK 19:00 - LOKAL CKR
Szczegóły w wątku.



KTM 990 ADV czyli rewelacyjny artykuł CeloFana o jego użytkowaniu

Zaczęty przez Sorry Gregory, 23 Styczeń 2016, 16:47:05

Poprzedni wątek - Następny wątek

Sorry Gregory

A oto i "przedruk" z forum TDM - jak dla mnie rewelacja!

Cytat: CeloFan w 23 Styczeń 2016, 04:04:02
:deadtop4:



Bohater tematu przejechał ze mną 60 tyś km. To mogę coś napisać.

Historia zmiany:

TDM 850 model 4TX kupiłem szczęśliwie od sietmena. Szczęśliwie bo to pierwszy motocykl mój był w życiu a okazał się to egzemplarz uczciwy i sietmen uczciwy i w ogóle i w ogóle  :deadbandit:
Mając jeszcze TDM wszedłem w wiek gdzie już bliżej niż dalej do końca. Jak wiadomo każdy facet dostaje korby po 40-tce i na gwałt odmładza się jak umie. Jedni kupują Ferrari, inni zmieniają kochanki na jeszcze młodsze, jeszcze inni robią sobie dzieci albo jadą w podróż marzeń nad jezioro z dzieciństwa. Ja pod wpływem impulsu kupiłem KTM od człowieka z Warszawy.
Model o pełnej nazwie KTM 990 ADV ABS złożono w fabryce w Austriackim Mattighofen w 2007 roku. Wyprowadzony z salonu w Łodzi dopiero w 2009, służył pierwszemu właścicielowi przez 12 tyś km aż do momentu, kiedy to porzucił go do garażu na prawie dwa lata. Dwa lata nicnierobienia ;)
Stał tam aż do czerwca 2013, kiedy to przejąłem go ja...

Na następny dzień po zakupie motocykl co zrobił? No oczywiście... Zepsuł się :) Nie chciał odpalić po prostu. Zabrał go ode mnie lawetą serwis z Warszawy i po tygodniu oznajmiono że wymieniono akumulator i wszystko jest OK. Zapłaciłem 500 zł za akumulator i to był mój ostatni raz jeśli chodzi o warszawski serwis KTM`a. Nie chciałem żeby naprawili jeszcze słaby hamulec tylny i drgającą kierownicę.
KTM natomiast zyskał przydomek "Obelisk" :)



I się zaczęło. Trochę tu, trochę tam, wyprawa jedna, druga, trochę po naszej krainie. Podjąłem kilka prób terenowych ale z braku umiejętności i potrzeby, próby kończyły się na pękaniu ze śmiechu.



KTM wozi mnie do pracy, zajmuje czas w weekendy, doznaje naszego rodzimego mrozu i pustynnych upałów Azji.
Zawsze serwisowany w jednym i tym samym ASO w Łodzi.
Przez te "moje" niespełna 60 tyś km nigdy nie zawiódł tak żeby stanąć i zapłakać nad nim. Właściwie to po prostu nigdy nie zawiódł.

Fakty:

Teraz z grubsza żeby nie zanudzać, trochę suchych faktów popartych przebiegiem:
W książce serwisowej napisane jest że miał wymienioną uszczelkę pod głowicą i pękł kolektor wydechowy który został wymieniony na nowy w ramach gwarancji lub akcji serwisowej.
A potem:
22500 - wymiana tylnego koła na nowe.
27500 - wymiana łożysk w przednim kole
45000 - wymiana wysprzęglika na akcesoryjny
50000 - spalona żarówka H7 :)
52000 - regeneracja pompy płynu chłodzącego
56500 - wymiana górnego łożyska amortyzatora tylnego
62000 - wymiana uszczelniaczy kolektora wydechowego

Teraz właśnie zużywa drugi napęd, drugi komplet łożysk przedniego koła, trzeci komplet opon (w zaokrągleniu), drugi akumulator drugą tarczę hamulcową tylną i drugi komplet klocków hamulcowych.
W kwestii oleju, zużycie pozostaje niezmiennie na poziomie 1 litr na 7500 km. Czyli co serwis dokupuję litr.

Wady:

KTM ma swoje KATfurie.
Pierwsza z nich to wysprzęglik. Oryginalny rozwala się po około 40 tyś km.
Druga to pompa wody. Bebechy trzeba wymienić po około 40 tyś bo się olej z płynem chłodzącym wymieszają.
Trzecia to grzanie się. Warto wiedzieć że silnik w tym motocyklu to niezły grzejnik. Nie da się jeździć nim w garniturze, dresie, cienkich spodniach albo w krótkich, bo parzy. Na ostatniej wyprawie przez jakiś czas korzystałem z 3/4 pojemności zbiornika. Benzyna robiła się na tyle gorąca że trudno było dotknąć się do plastiku zbiorników. Przy zatankowaniu do pełna ulewała się odpowietrznikami. Normalnie jak model na Alaskę :)
Trzeba pamiętać o filtrach paliwa przy pompie. Niepamięć grozi zepsuciem pompy.
Poza tym:
Jeśli zabraknie ci paliwa, silnik nie odpali jeśli zdobędziesz tylko 1,5l Trzeba wlać więcej.
Światła włączają się po przekręceniu kluczyka w stacyjce co nie pomaga staremu akumulatorowi w zimne lub tym bardziej mroźne dni podczas rozruchu :)

Spalanie:

Zasięg 350 do 240 km zatankowany do pełna co daje niecałe 6 do około 8l/100km w trasie ale bliżej 6. Wszystko zależy od obracania manetką. W mieście 7,5 do 8l/100km Słabo trochę z zasięgiem i w mniej zurbanizowane miejsca warto zabrać zapas.

Wrażenia z jazdy:



Nie ma porównania bezpośredniego z TDMką z poprzedniego wieku. Przyspieszenie, hamowanie, zawieszenie i komfort jazdy to nowa jakość i dwie galaktyki.
Jeśli na TDM znosiliśmy z Werą do 100 może 150km w wygodzie, tak na KTM mogę wsiąść i zapomnieć o rozterkach aż do następnego tankowania. Pozycja jest tu bardziej wyprostowana i naturalna. Nie bolą nadgarstki nawet jeśli są niewprawione długotrwałą jazdą przez wiele dni.
Motocykl jest wąski i wysoki. Przez to kierownicę ma powyżej lusterek samochodów osobowych co w mieście nie jest bez znaczenia. Duże koła (21 i 18 cali) i prześwit tylko pomagają w pokonywaniu krawężników, schodków albo "leżących policjantów". Kiedy jest mokro możesz od pierwszego do czwartego biegu mielić asfalt tylną oponą niezależnie od prędkości :)
W drodze. Na każdym biegu w każdej chwili motocykl przyspieszy tak, że wyprzedzisz bezpiecznie wszystko co stanie ci na drodze do celu. Opony dętkowe przy samodzielnej naprawie są zaletą. ABS pomoże zużytemu refleksowi w zachowaniu pionu i wyhamowaniu na czas. Dualowe opony i zawieszenie pozwalają jechać równie skutecznie po asfalcie, szutrach, żwirze, pustynnych odcinkach, przeprawiać się przez bród rzeki i wrócić cało na asfalt. Wszystko to z uśmiechem i bez większego stresu.

Zalety:

Skrzynia biegów jest... no nie trzeba nawet sprzęgła używać do zmiany biegów.
Wyłączalny ABS. Opcja bardzo przydatna poza twardą nawierzchnią.
W pełni regulowane zawieszenie z przodu i z tyłu.
Niezależnie od tego czy jedziesz sam czy z pasażerką i bagażem, przyspiesza tak samo.
Jeśli nie niezniszczalne to bardzo odporne na złamania i porysowanie plastiki.

Przy zakupie z drugiej ręki.
Nie ma motocykli igieł, idealnych, stanu na 5, jak nówek, doinwestowanych i bez wkładu. Zawsze jest coś do dokupienia, naprawy, zmiany i doposażenia. To samo jest z przebiegiem. Po prostu jeśli się nie znam, zabieram kogo kto jest osłuchany i wie co i jak. W KTM 990 trzeba zwrócić uwagę na:

Wysprzęglik, bo jeśli jest oryginalny to na pewno będzie do wymiany (akcesoryjny około 500zł)
Felgi. Motocykl używany mocno w terenie gnie i gniecie felgi.
Jeśli wydechy są akcesoryjne, warto sprawdzić czy i jak było gmerane przy mapach zapłonu.
Kosz sprzęgłowy po agresywnym katowaniu KAT`a może iść do kosza w zsypie nawet po 50 tyś km. Tanio nie jest więc warto wsłuchać się w sprzęgło właśnie (info z netu).
VIN. Z łatwością uzyskasz informacje na temat motocykla przynajmniej do ostatnich odwiedzin tamże. I tu uwaga, bo jest myk który pozwala załatwić nieuczciwie historię motocyklowi. Bywa że handlarz kupi motocykl z udokumentowaną historią, książką itd. Potem ktoś naujeżdża i natłucze kilometrów grzebiąc samemu co i jak potrafi. Potem licznik cofa i leci do ASO z duperelą. Tam robi się wpis do systemu że był i zrobił duperelę i "ciągłość serwisowa" zapewniona i licznik "oryginalny" (wyczytane na innym  forum).
Przebiegu rzędu 100 tyś i więcej km nie trzeba się obawiać jeśli znamy historię motocykla ale trzeba pamiętać że najczęściej ludzie robią z motocyklem to co pokazuje się im w folderach i reklamach. Więc KTM LC8 bywają zapiaszczone po pachy, rośnie na cylindrach mech i mają w swoich zakamarkach ptasie pióra, rybie łuski i dziczą szczecinę  :deadbandit:

Jest to motocykl - rozrywka.
Zachęca do hardkorowych zabaw poza asfaltem.
Niszczy w człowieku gen ciekawości innych marek i modeli.
Wpływa dobrze na samopoczucie.
Żarliwie namawia do złego na drodze.
Jest niszczycielem chorób starczych.



To tyle jeśli chodzi o moją symboliczną, niepełną i subiektywną ocenę najbardziej uniwersalnego motocykla na Świecie :)
Z tym że wszędzie gdzie byłem prawdopodobnie TDM`ka też by dojechała tyle że może wolniej, może mniej wygodnie, może z większym trudem ale taniej :)
Teraz motocykl ma 72 tyś z hakiem i myślę że jeszcze bardzo długo nie rozstaniemy się.
Muszę tutaj przestrzec potencjalnych przyszłych posiadaczy 990`tki. Po tym motocyklu może nie być już nic ;)

P o l e c a m  :deadtop4:

Ps.
W razie pytań dodatkowych jestem póki mnie nie zbanują  :deadbandit:
... i dawaj mniej po dziurach a więcej na gaz

Sorry Gregory

(...) mała dyskusja i ironiczne uwagi na forum TDM (...)

Cytat: CeloFan w 25 Styczeń 2016, 14:32:40
:deadtop4:

Errata.

Motocykl rzeczywiście jest wysoki. W wersji S lub R to najwyższe motocykle na świecie  :deadbandit: ale ja mam wersję zwykłą i o takiej napisałem. A przecież to nie reklama tylko opinia  :deadangel:
Dla niektórych (no dobrze dla większości) silnik brzmi jak konwulsje Transformersa ale dla mnie to codzienność i znak szczególny. Nie przeszkadza, lubię, cieszę się jak słyszę, nie boli mnie  :deadbandit:
No o dwóch bakach rzeczywiście zapomniałem.
Dwa zbiorniki na paliwo ma i dwa wlewy i dwa kraniki a w jednym zanurzona pompa paliwa. Prawdopodobnie zamysł konstruktora był taki że w razie upadku w przepaść gdzieś w Himalajach, jak pęknie jeden zbiornik to zawsze pozostaje drugi i dalej można jechać  :deadbandit:
Nie wspomniałem o tym bo nigdy tak daleko nie byłem i nigdy z tak wysoka nie spadałem ;)
... i dawaj mniej po dziurach a więcej na gaz