23 Październik 2020, 00:09:03

Aktualności:

>>> SPOTKANIA KFM <<<
Serdecznie zapraszamy na wspólne spotkania: każdy PIĄTEK 19:00 - LOKAL CKR
Szczegóły w wątku.



Krótki wypad w Bieszczady (28-30 marca 2014)

Zaczęty przez spaw, 14 Kwiecień 2014, 02:39:26

Poprzedni wątek - Następny wątek

spaw

Nie jestem pisarzem, ale powoli myślę zacząć swoją przygodę z opisywaniem podróży :)

Gdzieś w okolicach styczeń/luty zadzwoniła do mnie koleżanka i zaprosiła na imprezę pt. "ZMIANA CZASU i WIELKIE BUDZENIE NIEDŹWIEDZICY". Krótko myśląc zadzwoniłem dalej i dwóch kumpli wstępnie się zadeklarowało na wyjazd. Początkowo zastanawialiśmy się czy jechać motocyklami czy samochodem. Niestety w międzyczasie, jeden z nas (ten który naciskał na samochód) dowiedział się że w ów weekend ma zjazd na uczelni i nie może go w żaden sposób odrobić ani przełożyć  :niewiem:
Cóż, zostało nas dwóch: Grigorij i ja. Nie powiem, mieliśmy wątpliwości związane z pogodą, no ale suma sumarum przyszedł czwartek (27 marca) i bylo znośnie, więc zapakowaliśmy motocykle i w piątek z samego rana JAZDA JAZDA!  :crossy:
Dzień 1 (28.03.2014)
Wyruszyliśmy z rana ok. godziny 9:00. Start nie obył się bez problemów. Stoję na stacji w umówionym miejscu, a tu dzwoni do mnie Grigorij. Mówi żebym do niego podjechał bo ma problem. Spodnie odmówiły mu posłuszeństwa. Wystraszyłem się tej informacji i szczerze mówiąc zastanawiałem się czy jechać do niego (bo jak niektórzy wiedzą po nim można się wiele spodziewać; a Ci co nie wiedzą poznają na zlocie i po podpisie w stopce ;) ). No ale zebrałem się w sobie i mówię choćby nie wiem co, kumpla w potrzebie nie zostawię :D Zanim dojechałem, kolega poradził sobie z owym problemem.
Wyruszyliśmy więc bez pośpiechu z 30min. opóźnieniem. Z przyczyn osobistych podjechaliśmy jeszcze pod Połaniec do moich Dziadków. Tam posililiśmy się i wypiliśmy kawę. Następnie zaliczyliśmy przeprawę promową i dalej prosto jak po sznurku do Rzeszowa, później przez Sanok, Lesko aż do Cisnej.
W samej Cisnej zatankowaliśmy się na rano i spotkaliśmy miłych strażników granicznych. Odprowadziliśmy motocykle pod Bacówkę i poszliśmy do Siekierezady na jedno piwko. No dobra dwa...  :tongue:
Zostawiliśmy tam pamiątkę po sobie i wróciliśmy do Bacówki  :drinking:
Dzień 2 (29.03.2014)
Wstaliśmy przed południem, zjedliśmy przepyszną jajecznicę (na prawdę polecam!) i wyruszyliśmy przed siebie. Stwierdziliśmy że jedziemy... a jak znajdziemy coś ciekawego to zjedziemy z drogi, zrobimy fotkę i pojedziemy dalej. Po drodze przypomniało mi się takie fajne miejsce w którym byłem ok. 3 lat temu jeszcze na Virago. Podjechaliśmy tam (za mostem w prawo) tyle że tym razem pojechaliśmy nieco dalej (bo trampkiem można, a virago nie :D).
Następnie pojechaliśmy dalej przed siebie i zauważyliśmy fajne wzgórze z którego powinien być na prawdę fajny widok. No to co, JEDZIEMY! I tak wjechaliśmy na wzniesienie, cyknęliśmy fotki i jazda dalej. Stwierdziliśmy że pojedziemy na przełaj do następnej górki. No niestety mnie pokonała pierwszego. Następnie pokonała kompana wycieczki i musieliśmy zjechać na dół z podkulonymi ogonami.
Stwierdziliśmy że pojedziemy odwiedzimy Wołosate. Jak już tam dojechaliśmy stwierdziliśmy że można zaryzykować i spróbować objechać Tarnicę i dojechać do Tarnawy Niżnej. Niestety na samym początku spotkaliśmy nietypową kontrolę biletową. Nietypową dlatego że musieliśmy kupić "bilet" za 50zł i 5pkt i nie mogliśmy jechać dalej. Musieliśmy zawrócić... Dobrze że za ten "bilet" można zapłacić przelewem w ciągu 14 dni od otrzymania (czy jakoś tak :D). Ja mam dar nierozpoznawania ludzi tak od razu. Więc dopiero jak wracaliśmy do Ustrzyk Górnych olśniło mnie. Tych dwóch "bileterów" spotkaliśmy dzień wcześniej na stacji benzynowej w Cisnej! Kurcze, ale ja głupi jestem... no nic, mówi się trudno i jedziemy dalej. Po drodze zastanawiałem się czy znam jakąś ciekawą dróżkę w okolicy, czy może chociaż jakiś fajny punkt widokowy. No i jest! Taka fajna droga szutrowa wzdłuż Sanu. Stwierdziliśmy że jak już mamy "bilety" to powinniśmy móc przez nią przejechać  :grin: Dojechaliśmy nią nad Jezioro Solińskie. Jak byłem w tym miejscu ostatnio to była tam taka fajna restauracja. Więc głodni popędziliśmy na złamanie karku w to miejsce. Niestety... wszystko zabite deskami. Pojechaliśmy dalej w stronę Terki, gdzie podobno mają przepyszne pstrągi. Wpadamy na parking, żołądki już dawno się wywróciły na lewą stronę i zaczynają same siebie konsumować, a knajpka zamknięta! Jak to?! Dlaczego?! No tak... mamy marzec, nie ma turystów...
Wróciliśmy więc do Cisnej (swoją drogą Terka - Cisna fajna droga, ciekawe zakręty), podjechaliśmy na stację i w rozmowie ze sprzedawcą dowiedzieliśmy się że jesteśmy w ścisłej czołówce jeżeli chodzi o motocyklowych turystów. Zjedliśmy coś w "Trollu" w centrum Cisnej i pojechaliśmy na nocleg i koncert do Bacówy.
Koncert grał zespół "Caryna". Do tamtej chwili ów nazwa nic mi nie mówiła, ale jak tylko usłyszałem pierwsze brzmienia spodobał mi się bardzo! :) posiedzieliśmy jeszcze trochę (godzin) i do spania, bo jutro trzeba do domu wrócić...
fragment koncertu 1
fragment koncertu 2

Dzień 3 (30.03.2014)
Mieliśmy wyjechać przed 10:00, niestety okazało się że zmiana czasu nas zaskoczyła. Zamiast pójść spać o 3:00 poszliśmy o po 4:00 nowego czasu. Wstaliśmy baaaardzo niewyspani :P Zjedliśmy jajecznicę, popiliśmy mocną kawą i w drogę. Droga powrotna przebiegła bez większych problemów. Trochę się zdziwiłem jak mi w fotoradar walnął fotkę. w pierwszej chwili pomyślałem że mnie mają... a za chwilę olśnienie: przecież w motocyklu nie ma rejestracji z przodu!  :hammer: Więc jadę dalej z bananem na twarzy :)
Tym razem wybraliśmy najkrótszą drogę do domu. Wyszło coś ok. 297km - może być :P

Podsumowując:
długość: 820km
spalanie: 5,09l (moje) 5,2 (Grigorij)

Wyjazd zaliczam do udanych. Cieszę się, sprawdziłem motocykl, podoba mi się, jest GIT :)
tel. 512-120-906