23 Październik 2020, 00:53:24

Aktualności:

>>> SPOTKANIA KFM <<<
Serdecznie zapraszamy na wspólne spotkania: każdy PIĄTEK 19:00 - LOKAL CKR
Szczegóły w wątku.



Rumunia 2012

Zaczęty przez lcoo, 19 Kwiecień 2014, 14:15:36

Poprzedni wątek - Następny wątek

lcoo

17.06.2012
Od piątku do niedzieli bawiliśmy ze znajomymi na zlocie motocyklowym w Solinie...



W niedzielny poranek zamiast do domów we dwóch ruszyliśmy w stronę Rumunii...
Kierunek Munţii Făgăraş.


Słowacja i Węgry - płasko, równo, monotonnie. Jedzie się coraz ciężej ponieważ temperatura 35+. Przy ?końcu Węgier?, żar był już taki, iż służba drogowa mimo niedzieli, posypywała asfalt drobnym żwirem aby nie przemieszczał się na teren Rumunii na kołach turystów. Jeszcze tylko minąć sznur ciężarówek na poboczu przed przejściem w Oradea i plan dnia dzisiejszego można uznać za zrealizowany, a było około 16:00.



Minęliśmy Oradea i pojechaliśmy dalej.
Zjeżdżając ze wzniesienia w kącie wizjera śmignęła nam jakaś miejscowa gastronomia.
-pytamy o żarcie?
Mała nawrotka i jesteśmy pod budynkiem. Gości nie było ale i tak postanowiliśmy jednak coś zamówić.
W drzwiach przywitał nas właściciel. Po ustaleniu skąd jesteśmy usłyszeliśmy ?golonki niet!? :D. Mariusz fachowo wytłumaczył panu, że poprosimy, wszystko jedno co, byle dobre i kiszkę zapchało. W oczekiwaniu na posiłek ustalaliśmy dalszy plan.
-Nocujemy tu, czy jedziemy dalej?
-Ok, to jedźmy ile się da i chwilę przed zmrokiem rozbijmy namiot.
Jakoś nie byliśmy przekonani do spania w domku stojącym obok knajpki.
Zapachy z kuchni kusiły, a ja opędzlowałem swój przydział bułki i surówek, które miały być do naszej obiado-kolacji. Ku naszemu zdziwieniu znalazło się i mięso, taki miejscowy mix jagnięciny, fasolek i pomidorów, mmm, pychota. Krótka wymiana podziękowań. Na moto i w drogę.



Po kilkudziesięciu kilometrach zaczęło się ściemniać, ciężko znaleźć dobrą miejscówkę z dostępem do rzeki. Udało się wypatrzeć coś sensownego, kierunek w lewo, zjazd do strumyka, strumyk, piaszczysty podjazd i prawie na miejscu. Zaparkowałem, oglądam się, gdzie Mario? Odwrót i co, Mariuszowi brakło paru cm nogi na wyjeździe ze strumyka, oczywiście ma swoją teorię co do tej parkingówki ;). Moto w górę i jesteśmy na miejscu.
Namiot rozkładamy praktycznie po ciemku, do strumyka trzy metry, wiec szybka kąpiel, pranko, klasyczne psss otwieranej puszki i można iść spać. Mariusz usiłował klaksonem zmusić żabie masy do zamknięcia jadaczek pod namiotem, ale reakcja była przeciwna do zamierzonej. Po pięciu minutach już mi nie przeszkadzały ;)

Nie było siły na robienie zdjęć.
W ciągu dnia wyglądało to tak:



cdn.

"Wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić, i przychodzi taki jeden, który nie wie, że się nie da, i on właśnie to robi"
A. Einstein

lcoo

18.06.2012

Nastał poranek i wreszcie można zobaczyć gdzie się ulokowaliśmy.
Widoki sympatyczne, powietrze rześkie i wszechobecna rosa.
Rozbijając się w tym miejscu myśleliśmy, że jest to zwykła żwirowa droga donikąd, a jednak... dosyć często przemierzali ją miejscowi mimo wczesnej godziny. Wszyscy zaciekawieni i życzliwie uśmiechnięci.




Mariusz nadal spał (pewnie w jego wieku też będę potrzebował więcej snu :D)


Czas na poranną motocyklową toaletę



Śpioch wstał więc zjedliśmy konserwę i buły, spakowaliśmy mokrą Hannah i ruszyliśmy oglądając jednocześnie miejsce w którym wczoraj "brakło nogi" Mariuszowi.


Wyjechaliśmy ponownie na drogę 76 w kierunku miasta Deva.
I tak sobie jechaliśmy mijając mniejsze i większe miejscowości, podziwiając ten piękny kraj.





Między Deva, a Sebes zrobiliśmy postój na uzupełnienie płynów i na batoniki:)
Widoki dawały przedsmak tego co przed nami, więc postój był naprawdę krótki.


Sibiu ominęliśmy obwodnicą i to był jedyny odcinek autostrady którym jechaliśmy podczas wyjazdu.
Pora na tankowanie przed wjazdem na Transfogaraską. Na stacji spotkaliśmy parę sąsiadów z zachodu, pan na boxerze, pani na Twinie lub 800-ce.
...
"Wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić, i przychodzi taki jeden, który nie wie, że się nie da, i on właśnie to robi"
A. Einstein

lcoo

Motocykle zatankowane, możemy ruszać. Wjazd na trasę 7c nie różni się niczym od pozostałych szlaków Rumunii.


Dopiero po minięciu miejscowości Cartisoara i znajdującej się za nią prostej zaczyna się zabawa z uśmiechem węża na twarzy :)
I jesteśmy na pierwszych zakrętach celu naszej podróży.






Nie pamiętam o czym wtedy myślałem, cieszyłem się chwilą. Będąc w nowych miejscach zawsze wraca do mnie jedna myśl, nikt mi nie zabierze tego co sam zobaczę i czego doświadczę. I to przeświadczenie, że najprawdopodobniej nie trafię drugi raz w to samo miejsce, nie spotkam tych samych ludzi, gdyż mając do wyboru, padnie na nowe w którym jeszcze nie byłem.

Pisanie jest zbędne...




















Z wymownymi uśmiechami podziwialiśmy widoki. Zejście z moto uświadomiło nam, że jest jeszcze coś takiego jak prosta potrzeba jedzenia, więc udaliśmy się do budki z grillem i zaczęliśmy wybrzydzać w menu ;). Mariusz dostał kuraka z rożna, a że pozostałe były niedopieczone, to wziąłem grillowany śpek z bułką i musztardą.
Widoki były takie, że nawet gdybym jadł kota, a nie boczek, to bym nie zauważył ;)


Obok siedziało kilku motocyklistów z różnych państw, wszyscy równo wciągali miskę, pewnie tak jak i my zapomnieli o wcześniejszym posiłku goniąc w to świetne miejsce. Większość oczywiście doposażona przynajmniej jak na trasę do Mongolii :)


Brzuchy pełne, na moto i w tunel.



A za tunelem było tak:







cdn...
"Wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić, i przychodzi taki jeden, który nie wie, że się nie da, i on właśnie to robi"
A. Einstein

lcoo

Jezioro i zapora Vidraru













Na końcu Transfogarskiej zrobiliśmy nawrotkę i przejechaliśmy ją jeszcze raz.










Nocleg przy rzece.



Tego dnia mojemu singlowi minęło 90000 km przebiegu :)
"Wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić, i przychodzi taki jeden, który nie wie, że się nie da, i on właśnie to robi"
A. Einstein

lcoo

Rano kawa i śniadanko i kierujemy się w stronę Transalpiny.





















































Nocleg nad jeziorem Vidra.




Rano ruszyliśmy bocznymi drogami w stronę domu.
Po całym dniu kluczenia po bezdrożach Rumunii o 23:30 zrobiliśmy sobie nocleg nad rzeką w Tokaju. O 5:00 objechaliśmy Tokaj i ruszyliśmy dalej.



Tatry przywitały nas deszczem ;)











"Wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić, i przychodzi taki jeden, który nie wie, że się nie da, i on właśnie to robi"
A. Einstein

lcoo

"Wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić, i przychodzi taki jeden, który nie wie, że się nie da, i on właśnie to robi"
A. Einstein