24 Październik 2020, 22:00:20

Aktualności:

>>> SPOTKANIA KFM <<<
Serdecznie zapraszamy na wspólne spotkania: każdy PIĄTEK 19:00 - LOKAL CKR
Szczegóły w wątku.



Relacja z trasy Białoruś-Rosja -Ukraina 26.04.2013

Zaczęty przez maxon, 7 Październik 2013, 08:50:39

Poprzedni wątek - Następny wątek

maxon

Relacja z trasy Białoruś-Rosja -Ukraina 26.04.2013
ZDJĘCIA:
https://plus.google.com/photos/10762577 ... _c6ux_Gidg

https://plus.google.com/photos/10762577 ... Mz-1cGYzwE

https://plus.google.com/photos/10762577 ... P-nh7e07gE

https://plus.google.com/photos/10762577 ... P-nh7e07gE




Moją pasją jest historia,planując wyprawę zastanawiałem się na miejscem
"historycznie"ciekawym,chciałem pojechać gdzieś gdzie jeszcze nie
"wszyscy"byli,uważam że Europa Zachodnia nie zmieni się w najbliższych
latach,chciałem dotrzeć do miejsc które są ciekawe a jednocześnie
dokonują się tam przemiany.Padło na naszych wschodnich sąsiadów.
Pomysł podchwycił Wilu,Michał,Jacek i dołączył do nas Tomek kolega Wila.

Startujemy 26.04.2013,granicę przekraczamy w miejscowości Połowce,mało
uczęszczane przejście,bez ruchu ciężarówek.
Postanawiamy podzielić ekipę na dwie części,ja z Michałem jedziemy
szybciej ale częściej się zatrzymujemy ze względu na nałóg,reszta ekipy
jest niepaląca i podąża tzw.tempem dostojnym.
Przyjeżdżamy na granicę ,zastanawiając się jak przebiegnie kontrola
,jesteśmy troszkę zestresowani,przecież to kraj Łukaszenki a on ponoć
zjada motocyklistów na śniadanie.
Kontrola graniczna przebiega całkiem sprawnie,mimo masy formularzy do
wypełnienia-dokument na temat wwozu pojazdu,karta meldunkowa etc.
Po odprawie docieramy do do miejscowości Kamieniuki,tuż koło Puszczy
Białowieskiej.Niestety w hotelu nie ma miejsca,przypadkiem trafiamy do
"gospodarstwa agroturystycznego".
Mały domek jest do naszej dyspozycji.Przemili gospodarze proponują nam
"ruską banię"jest to chatka nad jeziorem w której jest piec i
sauna,temperatura tam jest chyba znacznie wyższa niż w saunach które
znam.Rozebrani "do rosołu"ubieramy na głowę filcowe kapelusze (ponoć po
to żeby na m mózg się nie przegrzał)i grzejemy się następnie skok do
jeziora i ewentualnie biczowanie jakimiś miotłami.Efekt tej"terapi"jest
niesamowity;znika zmęczenie,pełny relaks.

2 dzień

Rano żegnamy sympatycznych gospodarzy i startujemy w kierunku Grodna.
Grodno-miasto z bardzo ciekawą historią;w XIIw. zdobyte przez
Litwinów,potem przez Krzyżaków następnie znów wróciło do Litwy,stało się
siedzibą księcia Wiotolda i jednym z głównych miast Księstwa
Litewskiego.W 1413 roku przez Kazimierza Jagiellończyka zostało włączone
do I Rzeczypospolitej.
W skład Polski wchodziło do 1939r. kiedy to wkroczyły tu wojska Armii
Czerwonej.
Dojeżdżamy do Lidy,to następne miasto ze śladami polskości .Przed wojną
stacjonowały tu dwie duże polskie jednostki:77 Pułk Piechoty i 5 Pułk
Lotniczy.
Nocleg znajdujemy w "Domu Polskim"gdzie znajduje się wiele pamiątek po
polskich żołnierzach z tych oddziałów.Główną atrakcją turystyczną Lidy
jest zamek wybudowany w 1323 przez księcia litewskiego Giedymina.
W Lidzie działa też Towarzystwo Kultury Polskiej Ziemi Lidzkiej.

Tutaj zaczynają się moje problemy z motocyklem,wymiana świec załatwia
sprawę.

3.dzień

Ruszamy do miejscowości Raduń,są to rodzinne strony przodków
Jacka.Wizyta w tej wiosce to ciekawe przeżycie,większość domów jest
przedwojenna,odwiedzamy cmentarz na którym leży wielu Polaków.Powrót do
przeszłości.
Ruszamy w dalszą drogę,problem sprawia tankowanie,ponieważ najpierw
trzeba zapłacić za paliwo które chcesz zatankować ,za każdym razem
dylemat ile wejdzie do baku?
Dojeżdżamy do miejscowości Barusaj,trafiamy do hotelu który pamięta
chyba lata 50-te.Biurokracja w recepcji,drzwi od pokoju nie zamykają
się,połamane krzesła,cofnęliśmy się o trzy dekady.

4 dzień
Jazda w kierunku Smoleńska.Piękna pogoda,autostrada i stop....kontrola
milicji,185 km/h to troszkę za dużo,chwila negocjacji,kończy się na 25
USD do "ręki"uff..
Żegnamy Białoruś,kraj zaskakująco czysty,kraj miłych choć jakby
wystraszonych ludzi,niezłych dróg i mieszanki motoryzacyjnej począwszy
od Ład i Ziłów skończywszy na najnowszych modelach BMW.
Docieramy do Katynia w Rosji.Wizyta tutaj to wzruszające przeżycie,cichy
las,instalacje upamiętniające miejsca pochówku ,na murze tablice z
informacją o zawodzie,stopniu i pochodzeniu człowieka który tutaj został
zabity.Większość to 30-40 latkowie.Wstrząsające miejsce.
Tego samego dnia pojechaliśmy jeszcze na miejsce katastrofy samolotu
prezydenckiego.To miejsce nie powinno nosić miana lotniska.Nie wiem kto
zadecydował o lądowaniu tutaj,ale moim zdaniem w żaden sposób to miejsce
nie nadawało się do lądowania tego samolotu.
Smutny dzień.
Nocleg znajdujemy w Smoleńsku.

5dzień
Znów podział na dwie ekipy,ruszamy do Kubinki,chcemy tam zwiedzić Muzeum
Broni Pancernej,pada deszcz ,bardzo ciężki odcinek,cały dzień leje,drogi
dziurawe.
Spotykamy naszego"Anioła Stróża".Vlad motocyklista z klubu Route
Motorcrew A102 podróżuje w kierunku Moskwy furgonetką Renault,przy
każdym naszym manewrze wyprzedzania asekuruje nas.Po zatrzymaniu się na
stacji podjechał i poczęstował gorącą kawą.Na kolejnym postoje podarował
nam buteleczkę bardzo dobrej whisky.
Docieramy do Kubinki ,zwiedzamy muzeum,niestety hangar z największym
czołgiem świata niemieckim"Mouse"jest zamknięty.Wrócimy tu następnego dnia.
Nocleg znajdujemy w hotelu"Lotników",znów zderzenie z masą
biurokracji.Motocykla nie można zaparkować koło hotelu,musimy je
odtransportować około 500 m na parking jakiejś bazy pocztowej.

6 dzień

Ruszamy do Moskwy.Trafiamy na pochody 1 majowe,masa ludzi,duże
widowisko.Zwiedzanie Kremla ,kontrola na każdym kroku,okazuje się że
kupiliśmy złe bilety,trzeba wrócić i kupić takie które pozwolą przejść
do następnej strefy.,powrót do kasy,droga przez mękę buty mnie tak
obcierają że zaraz zwariuję.Za chwilę okazuje się że z kaskami w rękach
też nie można wchodzić,znów odwrót do przechowalni.Zwiedziliśmy
Kreml,Muzeum Kremlowskie m.in.zbrojownię i muzeum wszelkiej maści karoc
i powozów.Kreml jest naprawdę wielki.Odwiedziliśmy też Plac
Czerwony,niestety nie sprawdziliśmy czy Lenin jeszcze "żyje"bo mauzoleum
było remontowane.
Po powrocie do motocykla okazało się że zostawiłem włączone grzane
manetki i akumulator "zdechł".Pchaliśmy motocykl na jednokierunkowej
ulicy pod prąd.Pomagał nam jakiś naćpany Rosjanin,jazda na maksa.Ten
dzień długo będę pamiętał.

7 dzień

Docieramy do Tombov,droga dziurawa.Spotykamy motocyklistów crossowych z
Moskwy,fajni ludzie.
Mój sprzęt nie pracuje na wolnych i średnich obrotach,cholerne
paliwo.Czyszczenie filtra,wymiana świec,dolewam jakiś specyfik
podnoszący liczbę oktanową.

8.dzień

Trasa do Wołgogradu,stan nawierzchni bardzo zły,puste przestrzenie na
odcinkach setek kilometrów nie widzieliśmy żadnych zabudowań.Rosja to
nie jest raj dla motocyklistów,
cały czas praktycznie dłuuuuga prosta.Męczący przelot.
Docieramy do Wołgogradu,niestety straciliśmy kontakt z resztą
ekipy,karta telefoniczne przestała działać.
Nocujemy w hotelu obok którego znajduje się klimatyczna knajpka
prowadzona przez Armena tutaj jest pyszne piwo.

9 dzień

Rano kupujemy rosyjską kartę i odzyskujemy kontakt z Wilem i resztą.Plan
na dziś to zwiedzanie dawnego Stalingradu.
Odbyła się tu jedna z najbardziej znaczących bitew II Wojny Światowej.
Na początku lat czterdziestych Stalingrad był jednym z największych
miast Związku Radzieckiego,mieszkało tutaj 850 tys.ludzi.
Stalingrad był bardzo ważnym ośrodkiem produkcji zbrojeniowej.
Miasto zostało zaatakowane w sierpniu 1942r.Walki toczyły się o każdy
dom.Obrońcy nie poddawali się mimo potężnych ataków lotniczych.Punkty
oporu znajdowały się w gruzowiskach.W mieście znajdowała się bardzo duża
fabryka traktorów produkująca czołgi T-34,zdarzały się przypadki że
świeżo wyprodukowany czołg był obsadzany przez robotników i ruszał do
boju.Radzieccy żołnierze walczyli mimo braku zaopatrzenia i
jakichkolwiek dyspozycji z dowództwa.
Bitwa o Stalingrad była sprawdzianem dla dwóch dyktatorów Hitlera i Stalina.
Niemcy praktycznie zajęli 90% miasta.Bardzo często dochodziło do walki
wręcz.To tutaj toczyły się słynne pojedynki snajperów.Najbardziej znany
jest Wasilij Zajcew.
Stał się kluczowym elementem sowieckiej propagandy.
W listopadzie 1942 ruszyła radziecka kontrofensywa.Armia niemiecka
wyczerpała zapasy,na rozkaz Hitlera nie mogła wykonać praktycznie
żadnych ruchów taktycznych.
6 Armia Niemiecka poddała się ,jej dowódca Friedrich Paulus dostał się
do niewoli.
Był to punkt zwrotny na froncie wschodnim.
W dzisiejszym Wołgogradzie znajduje się Muzeum Panorama Bitwy
Stalingradzkiej wraz z Kurhanem Mamaja stanowią największą atrakcję
turystyczną.
Muzeum składa się z ośmiu bardzo dużych sal w których prezentowane
zbiory opisują kolejne etapy konfliktu.
W pierwszych salach poznajemy tło historyczne rozwoju Stalingradu,w
następnych są kolejne fazy bitwy,ostatnia poświęcona jest epilogowi
bitwy i jej wpływowi na losy wojny.
Muzeum jest bardzo nowoczesne.Robi piorunujące wrażenie.Najważniejsze
miejsce to tzw.Panorama jest to płótno o wymiarach 16x120 m umieszczone
w pomieszczeniu o powierzchni 1000m kw.Panorama złożona z
przedmiotów,broni i ekwipunku jest naprawdę warta zobaczenia.

10 dzień

Droga do Rostowa nad Donem.Rosja to naprawdę jedna długa prosta,można
wykończyć się psychicznie,całą droge wiał bardzo mocny boczny wiatr.
Spotykamy motocyklistów z rosyjskiego klubu MC,zapraszają nas na
imprezę.Niestety nie mamy czasu.Ludzie w Rosji są bardzo przyjażni i
otwarci.Przypadkowy człowiek zobaczył nas z balkonu,przyszedł
pogadać,podarował nam mapę i wskazał dobrą drogę.Rosjanie są super.
Mój motocykl znów"zwariował",paliwo tutaj nadaje się chyba tylko do Ład
i Ziłów.

11-12 dzień

Znów zaczynam dzień od naprawy motocykla,wymiana paliwa,czyszczenie
gażników.Jedziemy do Eisk ,szukamy promu do Ukrainy,okazuje się że
najbliższy znajduje się 180km od nas.Odpoczywamy nad morzem Azowskim
.Kwaterę pomaga znależć przypadkowy Rosjanin,dostajemy do dyspozycji
domek,gospodyni jest maniakiem porządku,wszędzie przyklejone są
informacje np.żeby gasić światło ,papieru nie wrzucać do toalety,gdzie
jest ciepła a gdzie zimna woda,fajne miejsce.Poznajemy tutaj
Rosjanina,kierowcę ciężarówki,ciekawy facet.Przynosi produkty do
zrobienia kolacjitj.kurczak nadziewany
ziemniakami,cebulę,rzodkiewkę,ogórki wspólnie "pichcimy"długo
rozmawiamy,fajny klimat tylko rano głowa boli.

13 dzień

Startujemy w stronę przeprawy Port Kaukaz,dojechaliśmy tylko po to żeby
dowiedzieć się że są miejsca na świecie gdzie naprawdę nic nie ma.
Port Kaukaz jest miejscowością składającą się z 50-cio kilometrowej
grobli i portu.Wróciliśmy do Tamruk,jutro się przeprawimy.Po drodze
spotkaliśmy małżeństwo Rosjan wracających z Krymu,dali nam kilka cennych
rad.

14.dzień

Dojazd do Port Kaukaz,odprawa paszportowa i przeprawa na półwysep
Krymski do Kercz.Na granicy stres,upoważnienie do kierowania służbowym
pojazdem bardzo się przydało.
Skontaktowaliśmy się z resztą ekipy i postanowiliśmy do nich dojechać.
Droga prowadziła przez jakieś wyschnięte mokradła,,las,nadawała się
tylko dla motocykla crossowego.Śpimy w jakiejś nadmorskiej
miejscowości,ogólnie brzydko.
Jutro ruszamy w kierunku Jałty.

15.dzień

Postanowiłem odłączyć się od grupy i troszkę trasy przejechać w moim
"motocyklowym autyżmie".Ruszyłem o 8.00.Przepiękna widokowa
trasa,kieruje się na Jałtę.Zapierające dech widoki,droga prowadzi wzdłuż
wybrzeża ,góry morze,zakręty ,jednym słowem raj.Za Jałtą spotykam
Michała.Okazuje się że grupa "zgubiła"go,zostaje ze mną,dalej jedziemy
razem.
Zwiedziłem Jałtę ,nadmorskie miasto,bardzo wąskie ulice,masa
samochodów,trolejbusów.Mój motocykl znów "kicha".

16 dzień

Odpoczynek na plaży,cały dzień,Krym jest piękny.Czarodziejska kraina.

17 dzień

Jedziemy przez Ukrainę,dziury w drogach,cały czas problem z
motocyklem,jakość paliwa to porażka.
Zwróciłem uwagę że chyba w każdym mieście na cokole stoi czołg,samolot
albo jakiś inny sprzęt wojskowy.
Dojeżdżamy do miasta Mikołajewo.Jutro musimy kupić świece do mojego
sprzęta i smar do łańcucha.

18 dzień

Powrót do domu,dzień zaczynam od kolejnej wymiany świec,paliwa.Na
Ukrainie paliwo to bardzo duży problem,tankować można tylko na THK,Shell
lub WOG.Nawet na pięknej,nowej stacji zdarzyło mi się
zatankować"syf".Stanu asfaltu nie można określić ,tam jest brak
asfaltu.Policja jest wszędzie.

19 dzień

Jazdę w stronę granicy rozpoczynam od spotkania z ukraińską
policją.Stoimy na czerwony świetle "pan władza"pokazuje nam miejsce
gdzie mamy się zatrzymać.
Informuje mnie że stałem na złym pasie,na mój argument że na jezdni nie
ma wyznaczonych pasów,stwierdza że w takim razie jestem pijany,jak to
stwierdził nie mam pojęcia,nie dostałem alkomatu,rozmowa kończy się
zapłaceniem łapówki i ruszamy.
Zaczyna padać deszcz ,droga do Lwowa dziurawa jak ser
szwajcarski.Spotykamy rosyjskiego motocyklistę podróżuje do Polski i
Węgier,jedziemy z nim aż do rozjazdu na Lwów.
Kręcimy się troszkę po Lwowie ,piękne miasto,bardzo przypomina
Kraków,podobna zabudowa.
Docieramy do polskiej granicy.

Podsumowując całą wyprawę stwierdzam że u naszych wschodnich sąsiadów
nie jest tak "straszno"jak myślałem.Spotkaliśmy wielu ciekawych
,wartościowych ludzi.Problemem było paliwo,jakość dróg i dłuuuga prosta.
Przejechaliśmy 6.700km.

Trasa
-Kraków-Połowce-Kamieniuki-Grodno-Barysaj
-Katyń-Kubinka-Moskwa-Tombov-Wołgograd
-Rostov-Eisk-Port Kaukaz-Temruk-Kercz
-Jałta-Mikołajów-Lwów-Kraków
...szerokości życzę