4 Grudzień 2020, 05:33:09

Aktualności:

>>> SPOTKANIA KFM <<<
Serdecznie zapraszamy na wspólne spotkania: każdy PIĄTEK 19:00 - LOKAL CKR
Szczegóły w wątku.



Turcja 2012-trasa:Troja-Kapadocja-Ararat-Stambuł

Zaczęty przez maxon, 17 Maj 2012, 17:24:51

Poprzedni wątek - Następny wątek

maxon

17 Maj 2012, 17:24:51 Ostatnia edycja: 17 Maj 2012, 17:27:01 by maxon
Wyjazd planowany od ponad roku,tak naprawdę pierwsze dla mnie
przekroczenie progu Azji.

Wyprawę rozpoczynam 27.04.2012 w drogę ruszam z Michałem(Jeżyk z naszego
forum) iAgą którzy kierują się do Stambułu,i Wojtkiem
który zmierza do Chorwacji.

Pierwszy postój Krivaja zatrzymujemy się parkingu motelu w którym
będziemy nocować, idziemy po piwo ...i spotykamy Drago ,niesamowitego
faceta,lokalnego przedsiębiorcę do którego dołącza Dragan miejscowy
lekarz,Serbowie którzy bardzo lubią i szanują Polaków,zapraszają nas na
obiad,nie pozwalają zapłacić i ...kończy się to spotkanie gruszkową
Rakiją,według nich jesteśmy"Sercem Słowian",jestem totalnie zaskoczony
sytuacją,miałem obawy wjeżdżając do Serbii,nie przypuszczałem jak bardzo
gościnni są Serbowie.

Następny dzień to przelot przez ten piękny kraj.Wojtek odbija na
Chorwację,ja,Michał i Agnieszka kierujemy się w kierunku
Turcji.Dojeżdżamy do Sofii,w Bułgarii,po drodze spotykamy polskich motocyklistów zmierzających na
Kretę.

29.04.12

Przed nami przejście graniczne Kapitan Andreewo.
Wielkie przejście,sto pięćdziesiąt punktów odpraw.Trochę czasu nam
zajęło ustalenie miejsca gdzie są sprzedawane wizy.Na szczęście było nas
troje,
Michał pchał motocykle w kolejce,a Aga i ja szukaliśmy miejsca gdzie te
cholerne wizy sprzedają,troszkę pobiegaliśmy i okazało się że w punkcie
53 na 150 stanowisk,jasne przecież każdy by wiedział:)Odprawa zajęła nam
około dwóch godzin bo przy okazji zawiesił się "system".
W końcu wjeżdżamy do Turcji,pierwszy budynek po przekroczeniu granicy to
meczet.

Po przejechaniu ok.100 km rozdzielamy się,Michał kieruje się na
Stambuł,ja zmierzam do Gelibolu na prom.Polecam wszystkim ten sposób
dotarcia do centrum Turcji.
Gelibolu to słynne miejsce znane przede wszystkim z powodu jednej z
najbardziej krwawych bitew pierwszej wojny światowej tzw.Bitwy o
Gallipoli w 1915r.
Operacja ta miała przygotować desant lądowy i w dalszej konsekwencji
doprowadzić do zajęcia Stambułu.Wojska alianckie w skład których wchodziły
siły połączone brytyjskie,francuskie,australijskie i nowozelandzkie
walczyły tam od kwietnia 1915 do stycznia 1916.Zginęło tam 130
tys.żołnierzy,po stronie alianckiej i tureckiej.

Promem dopływam do Lapsaki i kieruję się w kierunku Troi,do miejscowości
Tevfikiye.
Zwiedzanie Troi to bardziej podróż mentalna w czasie,same ruiny
porośnięte krzakami i koń z desek przy wejściu.
Ruszam dalej.
Piękna widokowa trasa ,pełna winkli prowadząca z Cannakale do
Krekkuyu,przelot wybrzeżem.
Dojeżdżam do Kutahya,po drodze dopada mnie burza i...brak drogi(zerwali
asfalt i chwilowo go niema,bo tak!:)
Takie sytuacje będą się jeszcze kilka razy powtarzać.

Następny cel-Kapadocja

Kraina z baśni,niesamowite twory skalne,w których wydrążone
były"mieszkania"i"podziemne miasta",widoki zapierają dech w piersiach.
Dojeżdżam do Goreme,piękne widoki ,początek trasy to góry,potem coś a'la
step,w oddali ośnieżone szczyty.
Zmienność krajobrazu w Turcji to jedna z najpiękniejszych rzeczy na świecie.
Spotykam się z sytuacjami które w naszej części świata są nie do
pomyślenia,tankując paliwo obsługa proponuje herbatę i chwilę
odpoczynku,bardzo sympatyczne.
Pokój który wynająłem ma widok na najpiękniejszą część okolicy,rano
budzą mnie startujące balony.
Samo Goreme wygląda jak ul pszczeli.
Spotykam niemieckich motocyklistów na BMW GS,jadą do Syrii,fajni ludzie.

02.05.12
Dzisiejszy dzień to zwiedzanie,kraina wulkaniczna z niesamowitymi
tworami skalnymi,górami.
Ludzie mieszkali w jaskiniach wykutych w skałach okolicznych
gór,tworzyli swoiste miasta,także podziemne.
Systemy wentylacji,odprowadzenie ścieków,pomieszczenia
mieszkalne.Wszystko to zadziwia,tym bardziej że było tworzone na
przestrzeni wielu kilometrów.
Widoki nieziemskie.
Odwiedziłem dziś podziemne miasto Golcuk,wąwóz Ihlara,warownię
Agzikarahan i twory skalne w Urgup.
Po drodze bardzo sympatyczni policjanci wytłumaczyli mi że mam poruszać
się wolniej.
Taka sytuacja powtórzy się jeszcze raz na mojej wyprawie,na szczęście za
każdym razem bez mandatu.

W czasie zwiedzania podziemnego miasta spotkałem dwie dziewczyny z
Polski,z Wrocławia Anię i Izę.
Zwiedzają Turcję w niekonwencjonalny sposób,poruszają się komunikacją
tzw.dolmuszami lub dołączają do wycieczek.
Po południu zaczyna padać deszcz,kończę zwiedzanie Kapadocji.
Kolacja to niezły turecki posiłek o nazwie Et Sota Pilari,baranina
zasmażana z cebulą i papryką podana z ryżem i sałatką.

Samotne podróże mają wiele wad,ale na pewno mają potężną zaletę,kraj
który zwiedzamy,odbieramy wszystkimi zmysłami,całym sobą,nie rozpraszamy
się,jesteśmy otwarci na kulturę i ludzi.

Następna część wyprawy to przejazd do Dogubayazit czyli wioski położonej
u podnóża wulkanów Ararat.
Wrażenia niezapomniane,drogi które kończą się bez przyczyny,przechodząc
w szuter,wspólny pas z ciężarówką jadącą z naprzeciwka,piękne góry,śnieg
w wyższych partiach.Niesamowite piękno, choć czasem straszno:)
Dopadł mnie niestety deszcz i towarzyszył do miejsca w którym się
zatrzymałem.
Na przedmieściach Erzorum znalazłem hotelik,mieszkali tam praktycznie
wyłącznie Irańczycy.W holu należało ściągnąć buty.
W rogu pokoju miałem wiaderko bo lało się z sufitu.
Rano opuszczam"wspaniały"hotel ruszam w ostatnie 370 km dzielące mnie od
Dogubayazit.Przejazd przez góry zepsuty padającym deszczem,spadła
temperatura,to była najgorsza część mojej podróży.
Zimno ,deszcz ,drogi tak dziurawe że chwila nieuwagi groziła
nieszczęściem.Na miejscu wychodzi słońce,i tak będzie do końca podróży.

Dogubayazit-Ararat

Zwiedziłem Pałac Ishaka .Był to kurdyjski emir któremu sułtan powierzył
tytuł gubernatora.Niedaleko stoi meczet i grobowiec Ahmadiego Hani.
W okolicy pełno wojska,jest to strefa sporu Turcji i Armenii.Dojechałem
do podnóża Araratu,składa się on tak naprawdę z dwóch szczytów Małego
Araratu i Dużego Araratu Duży jest wulkanem drzemiącym a Mały
wygasłym.4km od granicy irańskiej jest miejsce w które uderzył
meteor,krater ma średnicę 60m i głębokość 35 m.

Następny dzień to początek powrotu,kieruję się na Istambuł,dojeżdżam do
miejscowości Susechri,do celu pozostało 900km.
W Turcji praktyczne wszędzie budują lub remontują drogi,masa irańskich
ciężarówek,ciężki odcinek.
Kolejny raz spotykam się z uprzejmością Turków,facet żeby pokazać gdzie
jest hotel ,praktycznie biegnie koło motocykla,żeby zapewnić garaż
dla"bandziora"udostępnili mi wejście do małego marketu,przy czym ten
sklep był czynny.

Nie mogę się przyzwyczaić do niesamowitego kontrastu w Turcji,z jednej
strony kraj bardzo bogaty,wszędzie budują drogi,miasta w niczym nie
ustępują europejskim,z drugiej zaś w małych wioskach żyją ludzie
chatkach"lepiankach"(cegła to suszone błoto wymieszana z "czymśtam" i słomą)
Wieczorem wstąpiłem do małego miejscowego lokalu na
"prawdziwy"kebap(niebo w gębie!)Prawdziwy smak kebapu można poznać tylko
w Turcji.

06.05.12
Przelot w kierunku Istambuł
Przez góry,po drogach którymi powinny poruszać się"crossy",praktycznie
cała trasa w przebudowie.Dojechałem do Sokak,następnie Polonezky(Adampol)
Kiedyś mała wieś,stworzona przez polski uchodżców,finansowanych przez
Adama Czartoryskiego i"Hotel Lambert",dziś to rezydencje bogatych
Turków,mały pomnik ,kościół i stary cmentarz.
Robię tu bazę na jutrzejsze zwiedzanie Stambułu.
Mieszkam u Turka pochodzenia polskiego,jest synem najstarszego
mieszkańca wsi Polaka Edwarda Dochody.

08.05.12
Zdobycie Istambułu

Przejazd mostem przez Bosfor,wrażenie niezapomniane,ruch bardzo
duży,mimo wczesnej pory.Pozorny chaos,lecz pojazdy poruszają się bardzo
sprawnie.Kierowcy praktycznie nie używają kierunkowskazów,ruch ręki albo
brak informacji i zmiana pasa,wszyscy czasem sobie zatrąbią,ot taka
fantazja:)
Trzeba bardzo uważać,moim zdaniem przepisy ruchu drogowego w Stambule to
pojęcie względne.

Zwiedziłem meczet(koścół)Hagia Sophia,byłem na największym bazarze
tureckim,zajmuje on powierzchnię 30ha i posiada 4000 sklepów.Kupić tutaj
można praktycznie wszystko."Poszwędałem"się trochę po centrum,zrobiłem
kilka fotek.Piękny jest widok na Bosfor i wpływające statki dalekomorskie.

09.05.12
Żegnam Turcję,lecę przez Bułgarię do Sofii,jadąc dalej obiecuję sobie
kiedyś wrócić do Serbii,po drodze spotykam 50-cio osobową grupę polskich
motocyklistów,to goście którzy złożyli wieniec w Adampolu.

Podsumowując:

Turcja to piękny kraj,widoki zmieniające się jak w kalejdoskopie,zabytki
wielu kultur,bardzo mili ludzie,na pewno tam kiedyś jeszcze pojadę.

Cała zabawa trwała 15 dni,przejechałem 7412km

link do zdjęć:
https://plus.google.com/u/0/photos/107625773763857202825/albums/5741746407981497953?authkey=COyOsquwp5fezAE#photos/107625773763857202825/albums/5741746407981497953
...szerokości życzę

kubek


karola

Norbert - pełen czad !!!!  Rewelacja, zdjęcia po prostu zaje...ste  ;D
Jutro wypijemy za to na Twojej 40-tce  :D

Przy okazji najlepsze życzenia od wszystkich znajomych z KFM-u.
Wchodzisz właśnie w dorosłość  ;)


Interesuje mnie przyszłość, bo tam zamierzam spędzać resztę życia.......

,,Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc aby się podniósł,,.

Iza