4 Grudzień 2020, 04:33:24

Aktualności:

>>> SPOTKANIA KFM <<<
Serdecznie zapraszamy na wspólne spotkania: każdy PIĄTEK 19:00 - LOKAL CKR
Szczegóły w wątku.



Długi weekend majowy - Mołdawia

Zaczęty przez pat, 17 Marzec 2012, 23:08:28

Poprzedni wątek - Następny wątek

jacu

relacja bedzie ale później szkoda tylko że zdjęc bedzie malutko bo wszystkie prawie są zepsute przez aparat  >:(
GG 4875121

pająk

a może nie byłeś wcale?  ;D ;D ;D
mobile: 661 894 184                     A2Rh+

jacu

wcale nie zależy mi na tym czy ktoś myśli czy gdzies byłem czy nie
to co widziałem i przezyłem jest moje i szkoda mi tylko ze mam tak mało zdjec

GG 4875121

Kariot

796-314-945

kubek

Jacu, czekam z niecierpliwością na relacje... więc zagęszczaj ruchy ;D

pat

Zanim Jacu opisze co i jak to wtrące dwa słowa:
Cytat: kubek w 17 Kwiecień 2012, 02:11:09
Nastawienie ludzi to zapewne będzie bardzo dobre, gorzej z mundurowymi, podobno bardzo kasują.
Od razu mówię że nie byłem tam, ale Mołdawia chodziła mi już po głowie i odpuściłem z w/w powodu.
Tym bardziej jestem ciekaw czy relacje i opinie się potwierdzą czy to tylko kolejne "legendy".


Potwierdzam, że nastawienie ludzi bardzo dobre i NIE POTWIERDZAM że z mundurowymi w Mołdawii jest coś nie tak... W samej Mołdawii nie ma żadnych problemów ani na granicy ani z policją


Cytat: Luca w 18 Kwiecień 2012, 16:56:50
Lećcie przez Naddniestrze, bo jestem ciekaw, czy się tam pchać?  :)
Mnie kusi, ale troche mam obawy.

Do Naddniestrza nie pojechaliśmy ale przed chwilą znalazłem fajny artykuł:
http://interia360.pl/artykul/zapomniana-kacapia,53684
chłopaki z Transalpa (o tym napisze Jacu) ;) mówią że w Naddniestrzu traci się sporo czasu i pieniędzy ale ponoć warto... my nie narzekaliśmy na nadmiar ani jednego ani drugiego więc odpuściliśmy :)
Żyje się po to żeby jeździć... Jeździ się po to aby żyć...

jacu

Jak ustaliliśmy z Igorem tak też zrobiliśmy. Jedziemy poznać i pozwiedzać wschodnią stronę Europy czyli Ukraina, Mołdawia z planowanym powrotem przez Rumunię, Węgry i Słowację a na koniec kolejny raz rzucić okiem na nasze piękne Bieszczady.
W skład ekipy wchodzą : Igor  Honda CBF 600, Paweł Kawasaki GTR 1400 i Jacek Kawasaki KLV 1000.


28.04.2012

Z Kielc wyjechaliśmy około godziny 10, pogoda przepiękna było słonecznie i upalnie. Spotykamy się na stacji Neste szybkie foto?



i w drogę. Wybraliśmy trasę przez Sandomierz , Stalową Wole, Leżajsk, Jarosław i na przejście graniczne z Ukrainą w Korczowej. Na granicy integrujemy się ze sporą grupą Transalpowców z Radomska (choć nie jestem pewien czy wszyscy).







Odprawa przechodzi w miarę sprawnie biorąc pod uwagę duży ruch jaki był wtedy na granicy ale najważniejsze że bezproblemowo i bez żadnych udziwnień możemy wjechać na Ukrainę.





Dalej w kierunku Lwowa jedziemy już z poznanymi Transalpowcami i korzystając z ich doświadczenia postanawiamy trzymać się z nimi chociaż do wyjazdu ze Lwowa. (Warto było  ;D )

Z Korczowej do Lwowa nie jest daleko ok. 80 km a słysząc dużo złego o jakości dróg na Ukrainie przygotowany byłem na walkę z dołami itp. a tu miłe zaskoczenie całkiem przyzwoita trasa.
W międzyczasie stajemy na krótki odpoczynek w jakimś miasteczku







I dalej już do hotelu w centrum Lwowa gdzie zaprowadzili nas nasi nowi znajomi







Resztę dnia spędzamy na zwiedzaniu Lwowa na który warto by było poświęcić dużo więcej czasu niż my mieliśmy. Ale wieczór spędziliśmy w przemiłym towarzystwie i w wielu ciekawych miejscach.


















29.04.212

Rano ciężko nam się zebrać do dalszej jazdy i o ile pamiętam wyjeżdżamy ok. godz. 11 lub później. Żegnamy się z ekipą Transalpowców ( dzięki za miłe towarzystwo)  i ruszamy w stronę Kamieńca Podolskiego. Przy wyjeździe z Lwowa mamy pierwsze niemiłe spotkanie z ukraińską drogówką ( DAI). Po krótkich targach jedziemy dalej.




Droga którą wybraliśmy przypomina mi już tą którą znam z opowieści znajomych których pytałem o porady przed wyjazdem czyli dziury których się nie da ominąć bo i tak wpadniesz w dziurę. Po paru kilometrach i korekcie zawieszenia na ? max miękkie? jazda po dziurach nie sprawiała mojemu KLV-owi żadnego problemu.

Przed Kamieńcem Podolskim po raz drugi przekonujemy się że dla ukraińskiej drogówki polski turysta jest nie opodatkowaną premią finansową a jeszcze na motocyklu to już w ogóle.
Muszę przyznać że psują oni całe dobre wrażenie jakie zrobiła na mnie dotychczas Ukraina.

Pod koniec dnia dojeżdżamy do zamku w Kamieńcu szybki rzut oka na okolice i podejmujemy decyzję że nocujemy dziś pod namiotem. Kierujemy się więc w kierunku Chotynia szukając dobrej miejscówki na nocleg.








Przed Chotyniem znajdujemy taką na podwórku o ile się nie mylę Juria  Katii i dwu i pół rocznego Saszy ( niestety nie wiem jak się pisze te imiona w ich języku). Namioty rozbijamy już po zmroku a gospodarze ugaszczają nas smaczną kolacją. Przemili ludzie z uroczym i ciekawskim synkiem który oczywiście przysiadał się do każdego motocykla.






30.04.2012

Rozmowy z gospodarzami potoczyły się do późnych godzin nocnych a wcześnie rano czekali oni już na nas ze śniadaniem aż wstaniemy. Cieszę się że na własne oczy mogłem przekonać się o słynnej ukraińskiej gościnności o której dużo wcześniej słyszałem. Odniosłem wrażenie że to czym nas poczęstowali sporo ich kosztowało.






Na pożegnanie mały Sasza odprowadza nas z tatą kawałek żegnamy się i dalej w drogę.
Paweł szybko trafia na kolejną kontrole drogówki co wywołuje u nas uśmiech na twarzy.
Docieramy do zamku do Chotynia a raczej do parkingu oddalonego ok. 1,5 km od niego. Dalej idziemy piechotą co w dużym słońcu i sporym bagażu nie jest przyjemnością.  Po takim spacerze szybko decydujemy się jak najszybciej dojechać do granicy ukraińsko mołdawskiej przed Briceni.
Z przekroczeniem granicy nie było żadnego problemu okazało się że dzień wcześniej przejeżdżało tamtędy ok. 50-ciu polskich motocyklistów.
Z granicy kierujemy się do miejscowości Soroca obejrzeć tamtejszy zamek








Z Soroki jedziemy na południe w kierunku Orhei gdzie planujemy nocleg. Mołdawia wydaje się dużo spokojniejsza od Ukrainy stan dróg jest podobny ale tutejsza drogówka w ogóle nie wykazuje nami zainteresowania. Ludzie są równie mili choć sam kraj jest jednak uboższy od Ukrainy. Nocujemy w domku położonym w zacisznym miejscu z dala od głównej drogi tuż za Orhei.




GG 4875121

kubek


jacu

GG 4875121

pat

Relacji pisał nie będę ale w galerii pojawiło się trochę zdjęć z naszego wypadu (niestety z błędnymi datami w aparacie...) no ale trudno ;)
Żyje się po to żeby jeździć... Jeździ się po to aby żyć...

jacu

na reszte relacji w moim wykonaniu trzeba troche poczekać na zdjecia tez nie mam teraz czasu sie po tylku podrapac

twoj aparat zrobil ładniejsze foty
GG 4875121

pat

Cytat: jacu w 22 Maj 2012, 00:34:43
twoj aparat zrobil ładniejsze foty


Jacu ch... z aparatem ważne, że mi się śrubki z moto ni odkręcały ;)
Żyje się po to żeby jeździć... Jeździ się po to aby żyć...

jacu

Cytat: pat w 22 Maj 2012, 10:34:45
Cytat: jacu w 22 Maj 2012, 00:34:43
twoj aparat zrobil ładniejsze foty


Jacu ch... z aparatem ważne, że mi się śrubki z moto ni odkręcały ;)


no tak to dziwne, w końcu jeździsz hondą  ;D
GG 4875121

pauluss

A ten znowu do Hondy ma jakieś ale.
Jacu znów sobie grabisz:)
USŁUGI BHP I PPOŻ
TEL 663789026 - PAWEŁ

Duszmen

Posiadacze wszystkich Hond łączcie się, dość dyskryminacji!!
A Ty Jacu już się bój, w piątek wieczorem w lokalu skręcimy Ci tak wora, że słowo Honda będziesz mówił zamiast dzień dobry. ;)
"DUSZMEN-VEGA" - Szkoła Jazdy z Duszą

                   Kat. AM, A1, A2, A, B, C, ADR
                      Kielce, ul.Seminaryjska 5

    Maciek DUSZA - tel. 602 887 447 ; 41 343 27 20