18 Wrzesień 2020, 12:40:46

Aktualności:

>>> SPOTKANIA KFM <<<
Serdecznie zapraszamy na wspólne spotkania: każdy PIĄTEK 19:00 - LOKAL CKR
Szczegóły w wątku.



2010/08/13-22 Festiwal Orkiestr Dętych - Guca Serbia/ każdego roku w siepniu

Zaczęty przez karola, 23 Sierpień 2010, 16:50:47

Poprzedni wątek - Następny wątek

karola

Zakładam watek jeszcze raz i to w tym miejscu - w końcu to impreza.
W tym roku niestety poza nami nikt z forum się na wyjazd nie zdecydował - ale może w następnych latach skorzystacie  :)
A myślę, że warto.......i to bardzo.
Tak więc Erniego brat rzucił hasło - Guca 2010 i 50 Jubileuszowy Festiwal Orkiestr Dętych.
Żeby było wiadomo o co chodzi : www.guca.rs       
W tym roku festiwal trwał od piątku 13 sierpnia do niedzieli 22 sierpnia. My zdecydowaliśmy się na wyjazd 16 sierpnia wieczorem - żeby zdążyć na wtorkowy koncert orkiestry Bobana i Marko Markovica oraz Shantel.
Z Krakowa wyjechaliśmy ok. 22.00 - trasa Kraków-Chyżne-Bratysława-Budapeszt-Belgrad-Cacak-Guca.
Od Ziliny na Słowacji do granicy Serbsko-Węgierskiej autostrady, od Suboticy do Novego Sadu - autostrada w budowie, za Novym Sadem do Belgradu znowu autostrada - płatna 6 eur. Widokowo - od Suboticy to Belgradu płasko i nieciekawie.
Za Belgradem - eeeeeeeeeeechhhhhhhhhhh co za widoki. Część naszej wycieczki, jadąca busem była lepiej przygotowana i wprawiała się w odpowiedni nastrój słuchając na cały regulator bałkańskiej muzyki.
Przed Cacakiem zatrzymaliśmy się w przydrożnym barze i tu uwaga  ;D zaczyna się ta ciekawsza część - panowie postanowili się wprawić w dobry nastrój (jako że kilometrów do celu pozostało niewiele ) i wypróbować miejscowe piwo marki Jelen, tudzież sprawdzić moc miejscowej rakiji. W związku z powyższym panie musiały auta prowadzić dalej. Jak się po niedługim czasie okazało moc rakiji była wystarczająca  :P w związku z czym zakupiono mały zapas na wieczór.
Droga od Cacaka do Gucy to niekończąca się serpentyna - marzenie motocyklisty( zresztą cała Serbia poniżej Belgradu - to widokowe cudo: góry, wijące się zakręty, drogi dobre) i raj dla Supermoto.
No i dojechaliśmy koło 15-tej. Wjazd do miasta jednorazowo płatny 10 eur/ za pojazd ( na cały okres trwania imprezy dostaje się coś w formie winietki klejonej na szybę). Co prawda zabraliśmy namioty na wszelki wielki, ale po negocjacjach zakwaterowaliśmy się całą 10-osobową grupą w domku za 15 eur od osoby - za kemping chcieli 20 eur. Można było się rozbić na dziko, ale prognozowane upały zniechęciły nas skutecznie do opcji namiotów i braku normalnej łazienki.
Po zostawieniu bagaży, kąpielach, rozsiedliśmy się z zakupioną wcześniej rakiją i dodatkową otrzymaną od naszej gospodyni na przywitanie, aby rozluznić się przed wyjściem w miasto i koncertami.
No i ...poszliśmy w miasto - nie da się tego inaczej ująć. Przyznam, ze szukałam wcześnie informacji w necie na temat tej imprezy, komentarze były bardzo pozytywne ale to co zobaczyliśmy przeszło najśmielsze oczekiwania.
Guca to bardzo ładne miasteczko, nieduże za to z dużym stadionem, basenem, mieszkańców nie jest wielu - na festiwal zjechało około 500 tys. gości : z Polski, Francji, Włoch, Niemiec, Austrii, Węgier itp,itd. Totalny miszmasz narodowościowy.
Wjazd do centrum jest zablokowany - można poruszać się tylko pieszo. Dużo policji, ale nie zwracającej uwagi na takie rzeczy jak :
-jazda na moto bez kasku, za to w spodenkach i klapkach
- samochodem: kierowca prowadzi, połowa pasażera z napitkiem wystaje przez okno, dwóch kolejnych jedzie w bagażniku,

Pierwsze porównanie jakie przychodzi do głowy aby oddać klimat panujący podczas tej imprezy : GUCA to Bałkańskie Rio de Janeiro podczas karnawału. Tłumy, tłumy ludzi na ulicach-  tańczących, rozbawionych, wszędzie knajpki, dookoła rozbrzmiewa
muzyka. Wystarczy siąść na chwilę w takiej knajpce, a zaraz podchodzi orkiestra obstawiając stolik i wygrywając ile wlezie dopóki muzykom przykleja się banknoty na czoło. Ludzie klaszczą i tańczą - bez względu na wiek, narodowość. Nie byłam jeszcze w miejscu gdzie 24 godziny na dobę wszyscy się bawią, piją, jedzą, tańczą, śpiewają a przy tym zero rozrób, jakiejkolwiek agresji, niechęci czy czegokolwiek negatywnego wobec drugiego człowieka.
Serbowie są bardzo, ale to bardzo związani ze swoim krajem - wszędzie obecne flagi, furażerki, barwy narodowe, godła. Ta muzyka to ich tradycja, muzyka tak porywająca że nie da się ustać w miejscu słysząc ją na żywo.




Ciąg dalszy nastąpi, zdjęcia również (może chociaż trochę oddadzą klimat tam panujący).....


Interesuje mnie przyszłość, bo tam zamierzam spędzać resztę życia.......

,,Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc aby się podniósł,,.

karola

No więc i my tańczyliśmy na ulicach - a jakże  :)
Kobitki nawet z błyskającymi, kolorowymi rogami a męska część ekipy w kapeluszach ( kapelusze i furażerki to nieodłączny element festiwalu ).
Zabawa trwa od rana, o 20-tej każdego dnia rozpoczynają się koncerty na stadionie (oczywiście wstęp wolny).
A koncerty : ech...... co za zabawa.... orkiestra Markovica naprawdę godna polecenia, Gorana Bregovica chyba nie trzeba przedstawiać. Na jego koncercie stadion był wypełniony na full, ludzie z flagami w dłoniach, flagi wielkich rozmiarów podtrzymywane przez tłum, dziewczyny siedzące na ramionach swoich facetów ( my też  ;D  - Erniego brat wziął na ramiona swoją żonę, a ona Erniego siostrę.........masakra  :P) Dymy, sztuczne ognie, po prostu szaleństwo - nie da się tego opisać - szczególnie przy wykonaniu ,,Kałasznikowa,, gdzie cały stadion spiewał. Aż się oczy radowały patrząc jak Ci ludzie potrafią się bawić. Po koncertach wszyscy przenoszą się na ulice. Tak więc jadąc tam, na odpoczynek raczej nie ma co się nastawiać. Nastawić się za to można na znakomitą zabawę, dobrą muzykę, mało snu, wszechobecne trąby i totalny luz.
Jednemu z naszych panów zdarzyło się tańczyć na beczce w otoczeniu orkiestry, drugiemu z wąsatą cyganką  ;) hehehhe

W międzyczasie zobaczyliśmy kanion rzeki West Morawa, monastyry i drewniane miasteczko zbudowane przez Kusturicę w Zimnej Górze, gdzie zgromadził rekwizyty ze swoich filmów. Na nic innego nie starczyło nam czasu i siły.

Reasumując :

Serbia to piękny kraj , drogi ok chociaż boczne dosyć wąskie i część tuneli nie oświetlona, mnóstwo zakrętów, ludzie serdeczni,
ceny  : paliwo tańsze około 10%, papierosy 30%, jedzenie w podobnych cenach albo trochę tańsze. Doba za osobę w przydrożnych motelach to około 10 eur/osobę. Paliwo w obie strony kosztowało nas 500 zł. Euro można wymienić na granicy serbskiej, bo lepiej płacić dinarami. Oczywiście można wymienić i na miejscu.
Przy wyjezdzie z Serbii trzeba odstać swoje na granicy. Nam nie kontrolowali nawet paszportów, ale Szwedów jadących starym busem przetrzepali dokładnie ( pewnie dredy się celnikom nie spodobały).
Aaa, zapomniałam dodać że Serbki to przepiękne dziewczyny........... Serbowie też niczego sobie  ;)

I byłabym zapomniała o najważniejszym : idąc w miasto NIE WOLNO ZABIERAĆ ZE SOBĄ WIĘKSZEJ GOTÓWKI - na 100% się ją przepuści. Pieniądze należy mieć rozmienione na mniejsze nominały, coby muzykantom dawać częściej a mniej - no i Panom szczególnie ciężko odmówić napiwków wykonującym taniec brzucha pięknym tancerkom.
Należy też wiedzieć, że po ulicach i stadionie chodzą dziewczyny sprzedając rakiję w menzurkach.
I wbrew pozorom ta rakija nie jest za darmo, o czym szybko przekonał się pierwszego dnia kolega.
Dziewuszki go obstąpiły a jakże, on myśląc że to poczęstunek ( bo można było odnieść takie wrażenie ) popróbował - niestety musiał salwować się ucieczką.
To było pierwszego dnia, zgubił nas bidaczek w tłumie, a kasy ze sobą nie wziął. Jak się dziewucha wściekła i próby tłumaczenia nic nie dały dał drapaka.

Co mnie zaskoczyło ? To że dla młodzieży ( bo u starszych mnie to nie zaskoczyło) ta muzyka, taniec kolo, barwy narodowe i emblematy, tradycja  - są tak ważne.




Interesuje mnie przyszłość, bo tam zamierzam spędzać resztę życia.......

,,Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc aby się podniósł,,.

Fafik

I takie opisy takich wypraw lubię :) Aż ma człowiek ochotę wsiadać na motor i od razu tam pojechać :) szkoda że nie wiedziałem...

Cytat: karola w 23 Sierpień 2010, 16:50:47
Nie byłam jeszcze w miejscu gdzie 24 godziny na dobę wszyscy się bawią, piją, jedzą, tańczą, śpiewają a przy tym zero rozrób, jakiejkolwiek agresji, niechęci czy czegokolwiek negatywnego wobec drugiego człowieka.


polecam Przystanek Woodstock, naprawdę fajny klimat :)
moja ciuchcia :)



Na drogach pełno jest szaleńców, pchają się na trzeciego, jeżdżą jak wariaci.....naprawdę......czasem aż ciężko ich wyprzedzić...:)

Słoniu

Hej Karola.Przepięknie to wszystko opisałaś ( masz talent dziewczyno).Narobiłaś mi wielkiej ochoty na wyjazd w przyszłym roku do Serbi.Jeśli będziecie coś organizować ,to proszę daj znać.
Serdecznie pozdrawiam Słoniu.
SŁONIU
660346122

karola

No i trochę zdjęć ....

http://picasaweb.google.pl/101982153630025176064/GucaSerbia201002?authkey=Gv1sRgCLrat4XM54CyMA#

Nie moglam niestety zamieścić tych najbardziej atrakcyjnych  ;) bez zgody reszty wycieczki.


I filmik z koncertu :http://www.youtube.com/watch?v=TFvIg_OuJkQ

I z zabawy na ulicach http://www.youtube.com/watch?v=vfXcnYY6wS4

Interesuje mnie przyszłość, bo tam zamierzam spędzać resztę życia.......

,,Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc aby się podniósł,,.